Wtorek, 21 stycznia 2020
imieniny: Agnieszki, Jarosławy, Epifaniego

Aktualności

Spacerkiem po gminie - Wężyk, siedlisko diabła

23.07.2011 | Napisał: Admin | Kategoria: Spacerkiem po gminie

W drodze z Gadki do Wąchocka spotykamy leśną strugę, która wije się leniwie pośród sosen, rzeźbiąc w leśnych ostępach dolinę, w której można spotkać rzadkie rośliny, zwierzęta i ... samego diabła.

 

 

Leśna rzeczka to Wężyk (w miejscowej gwarze „Wezek”), lewobrzeżny dopływ Kamiennej. Rzeka miejscami wyżłobiła w piaszczystym podłożu głęboką dolinę, której dno zalegają prastare bagna. Przez wieki całe miejscowa ludność musiała je pokonywać w drodze do Wąchocka, co było tym trudniejsze, że zamieszkuje je ponoć do dziś sam diabeł. Potrafił on dokuczać ludziom nawet w samo południe, zatrzymując konie ciągnące furmanki z wiekowymi chojarami. I choć ludzie go za dnia nie widzieli, to konie zapewne tak, bo smagane batem iść nie chciały i rżąc przeraźliwie stawały dęba. Jedynym sposobem na taki przypadek była modlitwa, która Złe na jakiś czas odpędzała. Do dziś na mokradłach leżą końskie kości. W księżycowe noce ożywają one tylko po to, by mógł na nich jeździć szatan.

Najbardziej niezwykłą i nieodległą historią lat zaledwie 40 mającą jest przypadek chłopa, który około północy z klasztoru wąchockiego furmanką do Gadki wracał. A działo się to w listopadową, księżycową, jasną noc.
Jan, bo tak ów człowiek miał na imię, zawiózł do klasztoru w Wąchocku płody rolne zwyczajowo do dziś zbierane i ofiarowywane cystersom. Aże opat był jego starym znajomym, to i na miłej pogawędce zeszło im niemal do północy, kiedy to Jan w drogę powrotną pustym wozem się udał. Żeby szybciej dotarł do Gadki postanowił pojechać na skróty dobrze mu znaną przecinką. Po kilkunastu minutach ujrzał przed sobą w bladym świetle księżyca postać człowieka i strach go za gardło ujął.

- A do Wąchocka podwieziecie mnie gospodarzu? – odezwał się nadchodzący człowiek spod nasuniętego na oczy kapelusza.

- Toć dopiero stamtąd wyjechałem i przed północą nie zamierzam wracać – odezwał się zmienionym ze strachu głosem Jan, bo spotkać w pobliżu Wezka w środku nocy drugiego człowieka to rzecz niezwykła.

-Podwieźcie gospodarzu, dobrze zapłacę – nalegał nieznajomy i konia za uzdę przytrzymał, a spod kapelusza błysnęły paskudne ślepia.

- Zejdź mi z drogi, bo batem przyłożę! – odezwał się zdenerwowany chłop i po bacisko sięgnął.

- Takiś to uczynny chłopek ? – rzekł, odskakując na bok podróżny. – A ja ci mówię, że jeszcze dzisiaj mnie kmiotku podwieziesz – wykrzyczał i zniknął w młodej choinie.

Gdzieś koło północka dotarł chłop na Wezek, cały czas różaniec odmawiając, by Złe nie miało nad nim mocy. Kiedy pokonał bagnisko i wydawać mu się zaczęło, że najgorszą część drogi ma za sobą, koń się zatrzymał i parskać niespokojnie począł. Nieprzyjemne ciarki przebiegły po plecach chłopa, ale że do strachliwych nie należał, z wozu zsiadł i przed konia wyszedł zobaczyć, co powodem jego zatrzymania było. Na środku leśnej dróżki leżał spory głaz, który zapewne pod wozem się nie zmieści.

- Muszę go z drogi usunąć, bo dalej nijak się nie pojedzie – pomyślał i głaz dziwnie szorstki z drogi zepchnął, na furę wsiadł i wielce utrudzony papierosa chciał zapalić.
Dziwny to jednak był papieros, bo słony podobnie jak inne, które z paczki począł wyjmować. Po kilku chwilach spostrzegł chłopisko, że to nie papierosy, ale dłonie miał słone, tylko od czego? Na powrót z fury zszedł i kamieniowi z drogi odsuniętemu przyjrzeć się postanowił. W świetle zapałki ze zdziwieniem, ale i radością, odkrył, że to, co wziął za zwykły kamień było dużą bryłą zielonkawej soli.

- Zapewne ktoś wiózł ją z Wąchocka dla bydła i zgubił po drodze – próbował sobie wyjaśnić pochodzenie niezwykłego znaleziska. – Szkoda jej w lesie zostawiać, na wóz ją trzeba zabrać.

Jak postanowił, tak zrobił. Po kilkunastu dalszych minutach wielgachną bryłę z trudem na tył fury wtoczył i dla pewności, że to sól, polizał, i do domu zaczął jechać. Po kilkudziesięciu metrach coś zatrzymało furmankę, a konisko poczęło kopytami wierzgać i za postronki daremnie szarpać. Ciarek niezliczone mrowie po plecach Janowi przebiegło. Poczuł, że za nim ktoś na wozie siedzi. Obejrzał się za siebie i ujrzał, jak bryła soli się prostuje, zamieniając się w postać nieznajomego, który o podwiezienie prosił. Ślepiska mu spod kapelusza piekielnym ogniem gorzały.

- A co? Nie mówiłem, chłopie, że jeszcze mnie podwieziesz? Mało, żeś podwiózł, toś jeszcześ mnie po zadku polizać raczył ! –  śmiejąc się piekielnym głosem, krzyknął Zły i pośród podmuchu wiatru, który wiekowymi sosnami targać począł, znikł.

Jan przeżegnał się głośno i w tym momencie moc trzymająca wóz prysła. Koń do przodu batem okładany począł rwać, aże deski z woza pospadały. Ale nie w głowie Janowi było po nie wracać. Pędził do domu przerażony wielce, byle jak najszybciej oddalić się z przeklętego miejsca.

To jedna tylko z niezwykle barwnych opowieści związanych z Wężykiem (Wezkiem). Dojechać nad niego możemy drogą Gadka Leśniczówka – Wąchock. 150 przed rzeką spotkamy zawieszoną na sośnie leśną kapliczkę. Obok niej stoi stuletni krzyż bez ramion, jego poprzednik leży porośnięty mchem. Za rzeką jest druga kapliczka. Ich zadaniem jest Złe od drogi odganiać. W osiemdziesiątych latach ubiegłego wieku wykopano nad rzeką dwa niezwykle malownicze zbiorniki przeciwpożarowe. Ryb w nich jednak nie ma. Ponoć to zasługa miejscowego diabła.

Przybliżone współrzędne GPS „Wezka”:
51o 06’ 39. 70” N
21o 00’ 12. 31” E


Urząd Gminy w Mircu
pon. 7.30-17.00

wt. - pt. 7.30-15.30

Mirzec Stary 9
27-220 Mirzec

tel./fax (0-41) 27 13 033
lub 27 13 016

Nr rachunku UG:
BS o/Mirzec
26 8523 0004 0006 0046 2000 0007




Wójt gminy Mirzec
Mirosław Seweryn tel. (041) 27 67 171 wojt@mirzec.pl


Sekretarz gminy
Marta Ziomek tel. (041) 27 67 173 marta.ziomek@mirzec.pl

Przewodniczący Rady Gminy w Mircu
Jan Zawisza

Wiceprzewodnicząca Rady Gminy
Agnieszka Idzik-Napiórkowska

Skarbnik gminy

Wanda Węgrzyn Tel. (041) 27 67 174 wanda.wegrzyn@mirzec.pl





Adres Urzędu Gminy w Mircu

sekretariat@mirzec.pl

Elektroniczna skrzynka podawcza
http://epuap.gov.pl/wps/portal

Administrator strony
Jacek Rafalski admin@mirzec.pl